Idź być fałszywym gdzie indziej...

środa, 19 grudnia 2012
 Miałam kiedyś przyjaciela. To niesamowite jak bardzo można poznać człowieka-jego ulubione jedzenie, sporty, filmy, marzenia, plany na przyszłość, dużo by wymieniać. Czułam się, jakbym zyskała brata. Każdy dzień przynosił rozmowy na nowe tematy, uśmiechy posyłane do siebie na lekcjach i przerwach. Było super, mogłam z nim pogadać dosłownie na każdy temat, a on i tak by mi doradził czy wyraził swoją opinię. Oczywiście sielanka szybko się skończyła.
W tym momencie na scenę wkroczyła pewna pierwszaczka. Zwykła, przeciętnej urody dziewczyna. Zostałam zepchnięta na boczny tor. Co raz mniej rozmów i wgl wszystkiego. Próbowałam z nim porozmawiać potem o tym, ale udzielał tylko lakonicznych odpowiedzi lub mnie ignorował.



Teraz nie rozmawiamy prawie wcale. Na jego pierwszym miejscu znowu jest inna dziewczyna, tym razem z mojej klasy. Choć przypominam mu się, kiedy potrzebuje spisać zadanie czy pomóc w zadaniu, bo nie przeczytał lektury. Po ostatniej prośbie wkurzyłam się i napisałam, co o tym myślę. Oczywiście doczekałam się odpowiedzi całkiem w jego stylu, czyli jak zwykle wykręcił kota ogonem i stwierdził, że nie mam pojęcia bladego o co chodzi z tą dziewczyną i nie powinnam się w takim razie wypowiadać. W paru jego wiadomościach czytając między wierszami można stwierdzić, że mam spierdalać i jestem nienormalna. Pokusił się także o wytknięcie mi tego, że to, co było między nami nie było przyjaźnią. 

Cóż, zobaczymy czy będzie taki odważny w szkole, w 4 oczy. 



Die bitchez!

Spotkaliście już na swojej drodze takich "przyjaciół"?



Strasznie mi się ta piosenka podoba, nie pasuje trochę do tego postu, ale trudno. Słucham jej na okrągło :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz